|
wtorek, 04 lipca 2006
Ciężkie 14 dni...
Hej strasznie się dziś czuję przede wszystkim to dlatego, że nie będę widział się z moją piękną :( jutro z rana wyjeżdża na kolonie jako opiekun. Jedyne co mnie pociesza to to, że widzimy sie za dwa tygodnie które będą dal mnie katorgą :/ no nic lece spać miłych dwóch tygodni nie będzie mnie tu więc pozdrawiam wszystkich czytajacych
sobota, 01 lipca 2006
:)
Oto dziś ten dzień kiedy stwierdzam ALE JESTEM SZCZĘŚCIARZEM :D:D Od wtorku 27 czrewca 2006 roku dołączyłem do gronA MGR INŻ. (czyt. Magazynier Insztalator) w czwartek i piątek pracowałem nad uzyskaniem stażu który prawdopodobnie dostanę... okaże sie w przyszłym tygodniu. Dziś na dodatek wyjeżdżam z moją PIĘKNĄ na weekend na działke niestety musimy wracać w poniedizałek wcześnie rano, bo czeka mnie wizyta w urzędzie pracy. strasznie mi to nie odpowiada że z mojego powodu musimy wracać wcześniej :/ szczególnie, że Anka wyjeżdża na kolonie jako opiekun już w środe na dwa tygodnie i nie będziemy się widziec :( no ale coż trzeba narazie cieszyć się tym co jest a jak wyjedzie to będę się martwił. narazie to tyle odezwe się po weekendzie pozdrawiam wszystkich czytających
czwartek, 22 czerwca 2006
500 miliardów lat później...
Tak jeszcze żyję, tak mam się dobrze. Pomimo niezbyt udanego dzisiejszego dna postanowiłem korzystając z chwilowej weny i czasu ( którego ostatnimi czasy nie miałem w posiadaniu) na skrobać tu coś w sumie dla siebie bo nie wiem czy ktoś tu jeszcze zagląda. Więc... od czego by tu zacząć DUUUUUŻO sie pozmieniało u mnie dziś wydrukowałem i oprawiłem magisterke we wtorek obrona :P. to w sumie główna przyczyna braku mojej aktywności tutaj. Pozatym co jeszcze NO tak ANIA dziewczyna na którą czekałem całe życie 159 cm czystego jak to mówią pure energy która mi przekazuje takie maleństwo a jednak to ta osoba na myśl której odrazu mi lepiej :):):) a dziś już trzy miesiące jesteśmy razem. Dalej CAPOEIRA doszedłem do wniosku że z tą bandą kretynów tak Bydgoskich jak i pochodzących z Rio - mam tu na myśli jednego bambusa (sorry jesli kogoś uraziłem... ale nie moge o nim inaczej mówić)chociaż czas nie pozwalał na treningi ( zaprzestałem ich jakieś 2 miechy temu) nadal chcę trenować i zaczynam zaraz po obronie :) sam bo sam ale lepiej tak niż z nimi :) no i chodzi jeszcze za mną BJJ brazylijskie jujitsu (jakos tak to się pisze :P ) ale jak wszystkie treningi i tu zaczynają się od września więc duuużo czasu do namysłu. AAA i odchodząc od tematu ominęła mnie dziś impreza porzegnalna Grima, który za tydzień jakoś wylatuje na trzy miechy do Irlandii... no szkoda że mnie nie było :/
To na tyle jak narziae wiem nie dużo jak po tak dlugiej nieobecności ale wybaczcie zmęczony jestem tym wszystkim i ide spać :)
P.S. Przepraszam wszystkich czytających za braki znaków interpunkcyjnych i błędy... Kiedyś się nauczę
poniedziałek, 06 marca 2006
Magazynowy Spider-Man
Po długiej nieobecności na łamach mojego Bloga oraz po kilku wpisach ponaglających do umieszczenia czegoś nowego jestem i piszę....
Nowości z życia: - zawodowego: parcuję aktualnie w magazynie cały czas w pamiętnej Belmie. Skacze po regałach jak tytułowy spider-man bo często albo nie ma w moim zasięgu drabiny albo przejście jest tak zawalone, że nie mogę jej podstawić :/ Ale co tam :P mięsnie sie wyrabiaja i wogóle :)
- treningowego: kolano niestety na treningach doskwiera coraz bardziej :/ na 100% po najbliższym weekendzie, który po raz kolejny spędzam poza miastem... znaczy w Gdyni na warsztatch ostatnich ogólnopolskich przed Batizado. Nastawienie dośc pozytywne i już nie mogę się doczekać :)
- towarzyskiego: nadal jestem samz każdym tygodniem coraz bardziej to odczówam, ale może coś się zmieni... kto wie :P Pozatym jestem w trakcie planowania imprezy urodzinowej w sumie to dwóch imprez i ciekaw jestem jak wypadną one w tym roku... mam nadzieję, że lepiej niż w zeszlym :)
Jak widzicie nie za duzo sie dzieje w czasie mojej marnej egzystencji na tym świecie, ale głowa do góry jutro bedzie lepiej... I Hope So... :P
niedziela, 12 lutego 2006
Po Długiej nieobecności...
Wiem wiem dawno tu nie zaglądałem no ale jestem i pisze... Ostatnie kilka tygodni obfitowało w różnego rodzaju wydarzenia... w skrócie byłem w 3-Mieście na treningach no i na imprezie ze znajomymi z Capoeiry, w najblizszy weekend jadę do Będzina na kolejne warsztaty Capo :) poznam nowych ludzi i mam nadzieję sie czegoś Nowego nauczyć albo chociaż podszkolić i dopracować to co już umiem. Niestety, muszę w jak najkrótszym czasie dorobić sie opaski na kolano, bo niestety coraz bardziej zaczyna mi ono doskiwierać :/ Podejrzewam, że jest to spowodowane dość dużymi obciążeniami związanymi z Capo oraz moją kontuzją z czasów podstawówki, ale myślę że wszystko będzie ok w marcu kolejne warsztaty w 3-Mieście a już 11 marca Fista Braziliana na którą też mam zamiar się wybrać, ale jak to będzie to zobaczymy. Narazie to tyle...
poniedziałek, 23 stycznia 2006
Great Anger lies inside of Me... >:(
Wqurw bez cenzury, no i brzmi dosadniej... Wiem ze w gniewie mówi się bzdury i rzeczy często nie przemyślane, ale ja poprostu już nie mogę ścierpieć tych ludzi. Spotykam ich co tydzień na treningach... Nie mówie tu o Wszystkich, ale jest pewna grupa ,która niesamowicie zaczyna działać mi na nerwy i z tygodnia na tydzień niszczy to wszystko co bylo zanim zapisali się do naszej "sekcji". Kiedyś nie przeszkadzało nikomu ze treningi prowadzi ktoś o jeden stopień wyżej od nas czy też, że płacimy tyle, a nie więcej czy mniej i na co idą te pieniądze. Wstaję rano w sobote czy niedziele i zastanawiam się czy wogóle warto iść na sale i słuchać tego co mówia, patrzeć jak się zachowują.Do tego stopnia mi to przeszkadza , że zastanawiam się nad rezygnacja z Treningów.. przynajmniej z treningów w Bydgoszczy. Dzięki Capo zaczalem mieć coś w życiu na czym mogę sie skupić, co daje mi satysfakcję i cel, dzieki czemu realizuję się w jakiś sposób i pracuję nad sobą... ale przez tą bande matołów, mających o sobie nie wiadomo jak wysokie mniemanie żygać mi się chce na myśl o spotkaniu z nimi na kolejnym treningu... A że nie jestem osobą wylewną dlatego pisze to tu i podejrzewam ze nie powiem im tego w twarz taki jestem i tego nie zmienie, więc Capo - TAK... Ale z Taką grupa ( przynajmniej z jej częścia) - NIE!!!! Albo Coś się zmieni albo każdy trening będzie dla mnie udręką. Jest jeszcze inne wyjście... przeniesienie sie na treningi do 3-miasta... Tylko dochodza do tego koszty i mniejsza ilośc treningów, ale zastanawiam się nad tym coraz bardziej... Niestety...
niedziela, 22 stycznia 2006
Studenckie urodziny
NO to była dopiero imprezka :) Może i wypiłem za dużo ,ale co tam. Było pozytywnie jak najbardziej. Brakowało mi czegoś Takiego... spotkania w starym gronie i zwykłej studenckiej zabawy... poskakania sobie na parkiecie, porozmawiania z osobami z którymi na codzień nie ma się takiego kontaktu, czy tez okazji na konwersację. Jak dla mnie było świetnie, chociaż zwinąłem sie przed końcem imprezy.. nie wiem o której i jak wróciłem do pokoju :P Mimo to oglądając dziś zdjęcia z tego eventu :P uśmiech sam rysował mi się na twarzy :) Dzięki wszystkim ktorzy byli :) i dzięki że jesteście :]
czwartek, 19 stycznia 2006
Ehh...
Tak sobie wzydcham bo zycie w samotnosci doskwiera coraz bardziej,szczegolnie po dzisiejszym powrocie z uczelni. Wracalem z Pewna niewiasta do ktorej juz od kilku lat mam wielka slabosc :/ niestety bycie razem nie jest nam pisane (wiem bo juz sprawdzalem :P )Roznica w pogladach i usposobieniu poprostu jak bysmy byli z dwoch roznych srodowisk jak z piekla i nieba - ja z piekla oczywiscie :P. Niestety a moze stety co pewien czas zdarza sie taki "powrot z uczelni" czy inny wypad kiedy to nastepuje konwersacja pojawiaja sie usmiechy na ustach i jakos tak cieplo sie robi na sercu humor wraca i odrazu swiat robi sie piekniejszy heh a po powrocie do domu uswiadamiam sobie ze nadal jestem SAM BUUU widac takie zycie spadam bo do pracy na 6 trzeba wstac
niedziela, 15 stycznia 2006
Szadź i Apelido
Ok to pokoleji... przez ostatnie kilka dni zadarzylo sie wiele ale albo nie mialem sily pisac o tym wszstkim albo bylo to na tyle malo znaczace w moim zyciu ze uznalem ze nie warto Was z tym zapoznawac. W srode palila sie moja uczelnia Hmm moze palila za duzo powiedziane bo ognia ani dymu nie bylo widac... A skad wiem ze sie wogole palilo bo wychodzac z katedry do toalety we wiadomym celu minalem na schodach pana strazaka ktory lekko znerwicowany wibegal na gore. Nastepnego dnia dowiedzialem sie ze ktos na poddaszu zapruszyl ogien ale nie bylo to nic groznego gorzej jak by sie zajal dach bo dowiedzialem sie takze ze to stara derwniana konstrukcja ogolem mialo by sie co palic :/ Caly tydzien prawie spedzilem pracujac jedynie weekend byl tym na co czekalem. Sobota zleciala szybko na sprzataniu i treningu za to dzisiejszy dzien to bylo cos. No nic ze na poranny "EXTRA" trening bo akrobatyka miala byc co nie zdarza sie co tydzien budzik mnie nie obudzil bo... SIE ZEPSOL to juz na ten o 12 zdarzylem. Wygiety i obolaly caly jestem ale zadowolony bo troche rozciagnienty no i MAM APELIDO :D:D:D Guarda-Roupa :D a po Polsku szafa :P to tylko przez to ze ogolnie duzy jestem w sumie mialem dwa do wyboru bylo jeszcze Nuka czyli kark ale ani ja za karkiem a Nuka jakos z psem mi sie kojarzy :/ wiec jest Guardo-Roupa :] no jest Apelido sa NOWE w sumie stare ale odswierzone postanowienia ( te noworoczne :P ) AAA no i ta SZADŹ na drzewach i ogolnie po treningu ze jechalem do znajomych w akademiku to zabralem sie z kumplem najpierw nakarmic jego psy pozniej do akademika. w drodze w ta i spowrotem jechalismy przez las no wypas krajobraz no poprostu miodzio
pozniej jak juz wracalem z akademika tez szedlem kolo drzewek pokrytych tym bialym nalotem
no poprostu bol ze dziewczyny nie ma bo romantyczny spacer murowany... :P
wtorek, 10 stycznia 2006
Pająki :D
Dzis powstal moj referat o Pająkach. Krotki bo tylko 7 stron ale w koncu to nie miala byc ksiazka ale praca zaliczeniowa wiec looz. Zadowolony jestem nawet chociaz chcialem wiecej napisac jedyny problem to czas no i brak zdecydowania co jest najwazniejsze bo w koncu to temat rzeka. No ale po klopocie a jutro sroda poranek spedze na katedrze przy zlewie myjac probowki a na 14 znowu do pracy jedyny plus to to ze kasa bedzie... Heh, wychodzi ze jestem materialista:/ No coz zmykam bo jeszcze pare rzeczy trzeba zrobic C`Ya
| ||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||||